Dziady w autobusach

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Zaczyna się okres Halloweenowy, ale największe potwory to wcale nie te, z demonicznie wymalowanymi twarzami. Przyjżyjcie się dobrze jakie Dziady objawią się wam w tym roku. Ja swoje poszukiwania już zaczęłam.

Jadę tramwajem. Wsiadłam nie do tego co trzeba, a teraz w ścisku nie mogę dopchać się do rozpiski. Najwyraźniej tak kurwa będę jechać. Wsiada Matka z Dzieckiem, więc wstaję. Co będę spłaszczała cztery litery, kiedy ta kobieta najprawdopodobniej prosto z pracy podjechała do przedszkola, w grafiku ma jeszcze zakupy, obiad i odrabianie lekcji ze starszym synem… Tak to widzę, na pewno tak jest. Wsiada również utyte zdziadziałe za młodu Babsko. Babsko ma lat X, to znaczy może mieć 90  albo 53, mentalność Matki Polki Ciemnogrodzkiej odbiła na jej twarzy piętno Świętej Krowy, w związku z czym wiek stał się niemożliwy do określenia. Babsko przeciska się obok mnie wybałuszając oczy na widok wolnego miejsca i ze śliniącą się mordą spycha mnie, a raczej moje pośladki na pana siedzącego obok. Usiadła. Hura. Zadokowana w fotelu pomimo sukcesu w zdobywaniu miejsca siedzącego, na twarzy ciągle pozostaje wkurwiona.

Dziewczynka siada obok niej. W dłoniach ściska opakowanie żelek. To podskakuje, to zjeżdża z fotela, krzyczy głośno do Matki swoim piskliwym głosem. Noszona młozieńczą energią, podskakuje góra dół, góra dół i w pewnym momencie dotyka stópkami siedzącego obok Babska.

Ja stoję sobie spokojnie i do tej pory mam wszystko w poważaniu, kiedy nagle słyszę jak Babsko swoim oburzonym, przekupnym tonem zakrzykuje:

-Niechże Pani uspokoi to dziecko ! Pani nad nim zupełnie nie panuje! Ono kopie! – Matka, która wcześniej już była poddenerwowana i próbowała dziecko wyprostować rzuca jej ripostę.

- Jeśli przeszkadzają Pani dzieci, to może nie powinna Pani podróżować komunikacją miejską…

No i byłoby super, gdyby Babsko lekcję przyjęło. Ah, gyby tylko pokornie pochyliło się nad swoim brakiem tolerancji w stosunku do dzieci. Jednak nie jest to jeszcze czas na morał. O nie!  Ponieważ w tym momencie pojawia się kolejna postać. Na scenę wkracza Dziad. Na początku myślałam, że to Starszy Pan, ale w momencie kiedy wypalił w stronę Matki…

- Pani sobie w ogóle nie radzi! My wychowywaliśmy dzieci i były posłuszne ! – w tym momencie Babsko kiwa głową wturująco i pomrukuje mantrycznie …. yhyyyyym

- To Pani nie powinna korzystać z transportu publicznego ! – Sami widzicie, że w tym momencie nie miałam już złudzeń, poprostu wiedziałam, że to był Dziad. Obie te demoniczne postacie postanowiły urządzić sobie publiczne katharsis w środku transportu publicznego.

Nie wytrzymałam. Zebrałam cały swoj poważny, głęboki głos, który mam w posiadaniu i odwróciłam się przez ramię. Kiedy już patrzyłam na te Demony, kłębiące się poniżej mnie ( dobra sytuacja, że akurat sobie siedzieli) i z niepokojącym spokojem zapytałam:

- Bardzo Państwa przepraszam, ale w czym tkwi problem ? W tym, że dziecko jest dzieckiem, czy w tym, że mają państwo gorszy dzień i trzeba się na kimś wyładować? No brawo, tylko pogratulować wyboru – Matka z Dzieckiem!

Dziady się popłoszyły. Babsko nienawistnie pustym wzrokiem patrzyło tam gdzie mnie nie było. Dziad patrzył mi w twarz, już czuł, że ta zabawa wcale nie była warta początkowej satysfakcji. Popatrzył na Babsko, ale ono mu przecież nie pomoże, jest tak cholernie nieobecne, że sam musi wymyśleć odpowiedź, dla tej dziwnej kobiety o gorejącym spojrzeniu. Oczywiście Dziad doszedł do wniosku, że problemu nie ma. Wydukał coś pod nosem. Wiecie na pewno o co mi chodzi. Jedno z tych zdań, które mówimy sami do siebie, ale wystarczająco głośno, żeby upokorzyć innych, a być może nawet zebrać czyjeś zrozumienie… Odwróciłam się do niego ponownie :

- Och, czyli jednak ma Pan jakiś problem. Słucham ?

- Nie mam problemu !

- W takim razie musi być Pan w tej chwili bardzo szczęśliwym człwiekiem. W końcu nie ma Pan już żadnych problemów! Bardzo się cieszę, że mogłam pomóc.

Zamilkł. Dziad zamilkł jakby wyparował.

Teraz cała moja uwaga skupiła się na dziecku. Dowiedziałam się tylu cudownych rzeczy! Dziewczynka ma mnóstwo koleżanek i cały dzień dzisiaj rysowały. Asia, Justyna i Malwina namalowały jej brzydką twarz. Ale nie na twarzy! Tylko na kartce …

Okej, wiem, że to brzmi jak pierdolenie, ale kochani, każdy z nas był dzieckiem. Pamiętacie ile razy mama posykiwała w autobusie „Przestań się wiercić” , „Uspokój się”. Otóż posykiwała, bo obok niej ciamkały, mlaskały i wzdychały Demony. Pomyślcie. Gdyby Matka 15 minut w tramwaju dostawała białej gorączki od „Dziecka które się źle zachowuje”, plus ludzi, próbujacych jej wmówić, że jest złą matką, bo nie ma samochodu, żeby swoje „niegrzeczne dziecko” wozić po burżujsku do przedszkola, to wróciłaby do domu i komu by się oberwało? Mężowi ? Dziecku? Sąsiadce? A może wam? Pracujecie z ludźmi ? Wiecie ilu takich wkurwionych klientów obsługuję dziennie? Więc co stało się dziś w tramwaju? Dziś w tramwaju Matka była zaskoczona. Miała 15 minut zabawnej rozmowy ze swoją córką i jakąś całkiem miłą nieznajomą. Dziewczynka wcale nie była niegrzeczna, była usmiechnięta, pełna energii i bardzo urocza.

Morał jest taki – zanim powiesz komuś jak ma żyć, zastanów się dlaczego chcesz to zrobić. Nie mówię, że zawsze warto się powstrzymywać, ale na pewno należy się zastanowić. Dziecko lekko cię kopnęło ? Przesuń nogę, zamiast wpędzać Matkę w wyrzuty sumienia. Nie podobają ci się zrobione usta celebrytki? Nie oglądaj jej zdjęć zamiast pisać, że wygląda jak glonojad i pewnie obciągała połowie kadry narodowej.  Wkurza cię praca do której chodzisz? Znajdź taką, w której nie będziesz tyle marudzić, bo twoje marudzenie unieszczęśliwia ciebie,  innych, a co więcej może zamienić cię pewnego dnia w jedną z postaci Autobusowych Dziadów.

Print Friendly
The following two tabs change content below.

masakraona

Ostatnie wpisy masakraona (zobacz wszystkie)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *