Magia czerwonej sukienki

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Jest taki czas w miesiącu – cudowny czas zakupów. Sacerujemy po swoich ulubionych butikach, galeriach, secondhandach, a nasze torebki powoli wypełniają się małymi kroplami czystego szczęścia. Podejrzewam,że już starożytni Egipcjanie wiedzieli, że nowa pomadka posiada niezwykłą moc odmiany życia, ale najpoteżniejszą aurę ze wszystkich totemów niesie ze sobą nowa sukienka.

Miłość pojawia się od pierwszego wejrzenia. Dotyk chłodnego materiału, rozbiegane dłonie szukające metki i ukradkowy bieg do przebieralni w celu zaspokojenia podstawowej potrzeby przymierzenia. Nie wszystkie porywcze miłości kończą się sukcesem na tymetapie, ale jeśli już się tak stanie, jeśli ta skrojona idealnie, atrakcyjna cenowo, kolorystycznie ogazmiczna sukienka skadnie nam serce, wtedy jedynym możliwym zakończeniem jest skonsumowanie tego zwiazku przy kasie.

Wychodzimy ze świątyni luster oblane różanym rumieńcem z tym szczególnym zagadkowym uśmiechem wymalowanym na twarzy. Tylko my wiemy co wydarzyło się w przymierzalni. Suniemy wśród manekinów do jaśniejącej z daleka kapłanki sprzedaży,aby jak najszybciej złożyć należną ofiarę i oddalić się w celu dalszej kontemplacji.
Jak to jest,że nie potrafimy okiełznać emocji krążących w okół kawałka materiału ? Tak wiem, to okropne bluźnierstwo. Patrzę na sukienkę baby doll z czerwonej koronki, obszytą sowicie koralikami niczym szkarłatną rosą krwi, którą kupiłam na wyprzedaży. Więcej grzechów nie pamiętam, ale na pewno nie żałuję.
Oblekam ciało w moją nową sukienkę i trafiam do Wonderlandu.

Wonderland

Tutaj jest pięknie, słońce świeci radośnie i ptaki jakby śpiewają tylko dla mnie. Chmury formują infantylne rogale, a drzewa szepczą z wiatrem poematy o urodzie w czerwieni. Ludzie cieszą się, że sunę chodnikiem i ślą setki serdeczności w moim kierunku. Oh, jaki ten świat jest cudowny! Lody smakują dziecińswtem ( przecież wyglądam w niej szczupło, więc mogę jeść lody), mężczyźni wodzą za mną spojrzeniami wyrażającymi podziw dla mojej najwyższej klasy, stylu i smaku. I wiem, że jestem zjawiskiem, bije ode mnie blask miliona wyprzedaży, siła tysięcy dźwigających siaty kobiet, spryt lisiczek poszukujących ubrań z drugiej ręki. 

Więc gdy wyszłam już z domu, uskrzydlona euforyczną radością pewności siebie, ruszam na podbój świata. Paradując jak pawian w tej czerwonej sukience ściągam zawistne spojrzenia kobiet i opuszczam kopary zachwyconych facetów. Ulica patrzy, ocenia – to mój wybieg. Napawam się tym jebanym efektem head&shoulders, a co tam raz w miesiącu mogę być płytką cipą.

Tak to już jest. Pewnie jeszcze tego nie odkryto, ale ja już wiem. Nowa sukienka ma właściwośći terapeutyczne, bardzo mnie dziwi, że na tych kilometrowych metkach nie umieszczają jeszcze obwieszczenia o konieczności skonsultowania nowej sukienki ze swoim lekarzem lub farmaceutą (ciekawią mnie efekty takiej wizyty). Z moich prywatnych badań wynika, że nowa sukienka otwiera czakrę radośći, która powoduje ogniskowanie seksapilu i prowadzi w ostateczności do destylacji empirycznej próżności. Skutkiem tego zjawiska jest eksplozja endorfiny i eskalacja pewności siebie na wszystkie dziedziny życia.

I to co jest piękne, to właśnie my w tych sukienkach, a nawet nie my, tylko nasze umysły. Tak bardzo otumanione,że nie pamiętające już nawet o krzywym nosie, nierównej cerze, żółtych zębach, boczkach, schabikach i innych wyrobach wędliniarskich. Czysta, nieskarzona kobieta, pozbawiona tych wszystkich głupot, które albo sama nakładła sobie do głowy, albo też skorzystała z zewnętrznej inicjatywy społecznej. Pewna siebie, wyprostowana, uśmiechnięta. Mamy do wyboru kilka opcji – długie i nieprzyjemne psychoterapie, hardcorowe dragi, albo magiczą sukienkę dawkowaną raz w miesiącu.

W celu profilaktyki chorób psychicznych zalecam cieszenie się jak dziecko z rzeczy nieistotnych, a ponieważ nie przywiązuję wagi do dóbr materialnych, to dodam,że czerwona sukienka ma dla mnie wymiar metafizyczny.

 

 

Print Friendly
The following two tabs change content below.

masakraona

Ostatnie wpisy masakraona (zobacz wszystkie)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *