Pinokio

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Kiedy wszystko jest pięknie, ładnie, albo nawet i lepiej. A co tam, polecimy po całości,  jest kurewsko dobrze! Przecież chwyciłam za nogi samego pseudo stwórcę i teraz wachlując rzęsami nie zamierzam puścić. Zazwyczaj się wtedy musi okazać, że albo potrzebujemy wytrzeźwieć, albo ktoś w końcu mógłby łaskawie zacząć mówić nam prawdę. Jak to skutecznie rozpierdzielić? Odpowiedź na to pytanie bierze swoje źródło w kłamstwie, potem wraz z wezbraniem nurtu opada kaskadą zawiłych zagadek na sam środek naszej głupiutkiej, kobiecej główki.

Spotkałam faceta dla mnie po prostu idealnego. Tak, wiem, to fatalne. Oczy mi zaświeciły jak lampki choinkowe i ten delikwent niestety to zauważył, gdy tylko pozwoliłam sobie na chwilę opuścić gardę. Oczywiście, że nie zakochałam się jak pierwsza lepsza idiotka, ale w głowie pojawiły mi się te wszystkie obrazy rodem ze szklanej kuli wróżki Essafony. Inteligentny, wysoki, przystojny, z pasją… Wiadomo miał wady, widziałam je dokładnie. Jednak były to wady z gatunku tych, które przynajmniej do czasu uprzejmie akceptujemy. Coś mnie jednak zakuło w boku kiedy wieczorem usiadłam z zielona herbatą aby przejrzeć maile. Śmierdziało coś na kilometr. Czułam to za każdym razem na równi z wibracją motylków w moim brzuchu. Cudowny amant, tak bardzo szarmancki i uroczo męski, coś przede mną ukrywał i ja doskonale to widziałam. Jak każda kobieta pozwoliłam sytuacji się rozwinać, tak, aby przyłapać go na gorącym uczynku, kiedy tylko popełni pierwszy błąd. Oczywiście, moja cierpliwość została nagrodzona.

Było by nam łatwiej, gdyby kłamanie powodowało u mężczyzn porost nosa. Bo czymże jest prawda? – Zapytają zgorszone męskie tabuny. No właśnie. Czym ona jest ? Prawda jest  to niezakrzywiony obraz rzeczywistości. Kłamstwo z kolei nie jest tym samym co zaprzeczenie prawdy, może być czymś więcej, zupełnie nową rzeczywistością, lub tylko realnym obrazem pozbawionym szczegółów. Spróbuję prościej i na przykładach.

 

a) Nowa rzeczywistość

Męska wersja zdarzenia :
Wczoraj ? Najpierw kilka godzin treningu. Zawsze zaczynam weekend od aktywności. W sumie to średnio 3 razy w tygodniu chodzę na siłownię, a potem zaraz do biblioteki. Bez książek chyba bym oszalał…

Co wydarzyło się na prawdę?
Siedział cały dzień przed kompem, a po południu zamówił pizze. Jedyne co czyta to reklamy na mailu, a jego aktywność ogranicza się do spaceru na przystanek….

Ten przypadek jest oczywiście patologiczny. Jak zachowują sie tacy artyści w związkach ? No wymyślają oczywiście. Zawsze mają usprawiedliwienie z kosmosu, na każdy możliwy we wszechświecie ból dupy. Jak się umówicie do twoich rodziców, to on dostanie biegunki, albo bedzie musiał spakować rzeczy i jechać prędko na drugi koniec Polski poratować kogoś bliskiego. Oczwiście w tym samym czasie jego smutna egzystencja nie ruszy się z kanapy. Patologiczni kłamcy żyją w swoim świecie, w którym naprawdę im się wydaje, że to wszystko co mówią się wydarzyło. Swoje fantazje są więc w stanie opisywać z najdrobniejszymi szczegółami, podając nam daty, godziny, kolory, zapachy… I te wszystkie dane właśnie świadczą o tym, że to sobie wymyślili. Żaden normalny, zajęty życiem człowiek nie będzie pamiętał takich głupot, bo przecież nie przyjdzie mu do głowy, że będzie się musiał komuś w taki sposób tłumaczyć. Takich niezwykłych ludzi, żyjących na granicy dwóch światów, nie próbujemy ratować drogie panie. Tutaj możemy z okazji zbliżającej się gwiazdki, wykupić kilka sesji z lekarzem terapeutą, a jeśli nie pomogą, to przynajmniej sprawimy typowi trochę radości, bo ktoś będzie chciał słuchać tych jego bajeczek o alternatywnej wersji jego życia.
Mnogość korzyści !

b) Rzeczywistość bez szczegółów

Męska wersja zdarzenia :
Poszedłem do klubu, poznałem trochę nowych ludzi.

Co wydarzyło się na prawdę?
Poznał fajną blondynę i przespał się z nią na imprezie.

To dosyć jaskrawe, lecz takie miało być. Faceci bardzo często myślą, że jak o czymś nie powiedzą, to nie skłamią. Potem podczas kłótni wychodzi „Gdybyś mnie zapytała czy się z nią przespałem, to bym Ci odpowiedział!”. No tak panowie, czapki z głów. Każda kobieta do porannej kawy, omletu, czy jakiś miłych pieszczot dorzuca ad hoc ” Czy mnie z kimś ostatnio zdradziłeś misiu ?”. Oczywiście rozwiązałoby to problem tej debilnej męskiej wymówki, ale zrodziło by nowy w postaci ” ty mi w ogóle nie ufasz”. Tak więc my ufamy i wierzymy, że jednak nasi kochani samcy, posiadając chociażby szczątkowe zapasy inteligencji, wpadną na coś lepszego niż harlekinowskie wyrzuty. Ten szczególny rodzaj amnezji dotyczącej detali, jest codziennością. On odwiedza rodziców i potem mówi nam tylko, że owszem się z nimi widział. No jasne, po co nam wiedzieć, że rozmawiali o waszej wspólnej przyszłości, tym, że oczekują od ciebie bycia inkubatorem dla ich wnuka itp. No tak, przecież ciebię zupełnie to nie dotyczy… A potem zdziwiona, na wigilijnej kolacji, wylewasz barszcz, który płynie po białej bluzce wprost na obrus, kiedy ciotka z babcią wiedzą więcej o twojej przyszłości niż ty sama.

c) Zakrzywiona rzeczywistość

Męska wersja zdarzenia :
Wyszedłem z kumplami wieczorkiem po pracy. Wiesz, wyskoczyliśmy do tego pubu, do którego chodziliśmy jeszcze jako studenci. Nie, no coś ty! Nie spotkaliśmy nikogo znajomego. Potem poszliśmy coś wszamać do Mac`a i skoczyliśmy do Grubego ( bo w każdej ekipie jest jakiś „Gruby” ), tam popykaliśmy na konsoli. No i jestem już w domu.

Co wydarzyło się na prawdę?
On wyszedł z pracy i od razu poleciał ze znajomymi do pubu. Obsługiwała ich ta nowa sexowna barmanka – dlatego nie zauważyli nawet znajomych próbujących sie z nimi przywitać. Idąc przez miasto zjedli coś w Mac`u i skoczyli na domówkę u Grubego, bo odwiedziły go znajome z Erasmusa. Razem grali sobie na konsoli. No i wrócił.

Nie tak źle prawda? Zupełnie nieszkodliwe kłamstwo. Nabiera ono jednak szczególnego wymiaru gdy chodzi o rozmowę na temat uczuć. I tutaj docieramy do mojego cudownego Pinokia. Jeśli ktoś niczego od ciebie emocjonalnie nie chce, to po cholerę udaje, żeś mu jak objawiona w różanyym obłoku ? Zesłana na ziemię, która powinna dziękować, za każdy krok postawiony nogą tą idealnie wyrzeźbioną… I tak dalej. Niby chce się rzygać, na myśl o słodyczy tego romantycznego ścierwa, ale nawet jeśli to ściema, to większość kobiet to kupi. No ale nie kupię tego ja. Sory. Po trzeciej randce byłam już totalnie uzależniona od telefonu, komplementów, jego czułych uśmiechów i całego tego podejścia czyniącego mnie panią świata, jego serca, i w ogóle. I wtedy, kiedy już nie mogłam się doczekać kolejnej wiadomości, zdałam sobie sprawę. Mój słodki Pinokio szuka wróżki, która przyjdzie wieczorem, sprawi, że nie będzie już taki drewniany, a potem sobie zniknie. I z takim podejściem poszłam na randkę nr 4. I postanowiłam grać wedle jego reguł. Kochane, jeśli jakiś przystojny nieznajomy próbuje was urobić na wielką miłość, to niby bardzo miło, ale trzeźwość umysłu musi zostać aktywowana. Flirt dla flirtu, jest super. Wszyscy to lubią i nic nieznaczące kontakty są w życiu równie potrzebne jak dobra książka czy film, po prostu czynią je atrakcyjniejszym. Jednak jeśli ktoś próbuje manipulować emocjami tylko w wiadomym celu, to bardzo brzydko z jego strony (lekko mówiąc).

Kobietę łatwo rozkochać – jeśli się oczywiście umie dobrze kłamać. I my się musimy z tym po pierwsze pogodzić, a po drugie nauczyć radzić. Chcemy się realizować, żyć pełnią życia, spotykać z przyjacółmi i jeździć na koncerty, ale z drugiej strony, gdy pojawia się pan idealny, widzimy siebie w innej roli. Ubrane w elegancki fartuszek czekamy w domu z ciepłym obiadkiem, idealnie ułożonymi włosami i planami na wieczór. Nie potrzebujemy już imprez, selfie w windzie, czy łazience. Co gorsza część kobiet dodaje do tego obrazka gromadkę dzieci biegających po wypolerowanych podłogach mieszkania… Takie chyba już jesteśmy dziwne.

No to skoro już wiemy,że zatajanie i zniekształcanie informacji o faktach to również kłamstwo, to pora rozwikłać kolejną zagadkę.

Po co faceci kłamią?

Eh… powodów jest tak wiele. Czasem szczegóły dotyczące pewnych zdarzeń mogą wywołać niepotrzebne dyskusje, a że myślenie długoterminowe nie jest mocną stroną naszych samców, to celowo zatajają przed nami część faktów. Na przykład koleżanki z Erasmusa. W przedstawionej nam przez niego wersji koleżanek nie było, ale mogą się one pojawić w wersji kogoś kto brał udział w zdarzeniu. I tak zamiast krótkiej dyskusji po imprezie, sprawa przeradza się w długą, pełną jadu kłótnię miesiąc po zaistniałym fakcie. Bo jeśli nam nie powiedział, to pewnie coś zaszło – tak myśli chyba co trzecia kobieta w zwiazku. I nawet jeśli on był grzeczny i nie do końca pijany, to kłótnię ma tak pewną jak rozpierdol w dzień niepodległości.
No więc faceci kłamią, żeby uniknąć dyskusji. Co oczywiście, jak już udowodniłam, jest równie skuteczne jak antykoncepcja w postaci kalendarzyka. Kłamiemy również wtedy, gdy wiemy, że zrobiliśmy coś złego i nie chcemy, żeby świat się o tym dowiedział. I rzeczywiście, jeśli jest szansa żeby świat się nie dowiedział, to pozbywamy się wszystkich świadków i niszczymy wszelkie nagrania… Może czasem lepiej jest nie wiedzieć. Tylko po co kłamać w sprawie uczuć? To chyba najpaskudniejsze kłamstwo jakie można wymyślić. To w jaki sposób kogoś traktujemy, jak do niego mówimy, to wszystko ma znaczenie i w sposób realny wpływa na  decyzje podejmowane przez nas i osoby nam bliskie.

Po dwóch miesiącach od kiedy olałam mojego bajkopisarza dostałam od niego wiadomość. Oczywiście byłam niebywale ciekawa, co wymyślił tym razem. I cholera jasna, koleś był naprawdę dobry ! Czytałam to wszystko i nie wierzyłam, bo powiedział mi dokładnie to, co tylko chciałabym usłyszeć, co jednakowoż świadczy o imponującej inteligencji i zdolnościach analitycznych. Byłam pod niemałym wrażeniem i choć nie uwierzyłam w szczerość tego wywodu, to czytałam go z przyjemnością, odszyfrowując prawdziwe intencje. Kontynuował owijanie mnie w ten jedwabny woal marzeń, złudzeń i wywyższał, eksponując niczym rzadki eksponat na muzealnej wystawie. Oczywiście, że było mi miło, ale nie powiedział mi niczego , czego bym o sobie nie wiedziała. Drogie panie, jedynym rozwiązaniem, jest świadomość tego kim jesteśmy. Nie pozwólmy się urabiać jak drożdżowe ciasto tylko dlatego, że ktoś nam mówi, że w jego oczach jesteśmy idealne. Ja wiem jaka jestem i chociaż takie łechtanie mojego ego wynosi mnie na wyżyny kobiecości, to ja jednak podziękuję. Wstaję rano, włączam muzykę, zaparzam herbatę. Jeśli nawet nie wyglądam, to patrząc długoterminowo, mniej mnie to będzie kosztować, jeśli sama skłamię przed lustrem, że jest zajebiście.

 

 

 

 

Print Friendly
The following two tabs change content below.

masakraona

Ostatnie wpisy masakraona (zobacz wszystkie)

One thought on “Pinokio

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *