Spacer uczy życia

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

W życiu najważniejszą zdolnością jest umiejętne podejmowanie decyzji. Każdy z nas, prędzej czy później, znajdzie się w sytuacji, w której odsuwanie w czasie pewnych kroków, będzie kuszącą opcją. Odwlekanie przyniesie jedynie kumulację problemu, lub nawet sprawi, że finalnie decyzję podejmą za nas inni.

Ludzki organizm jest ciekawie złożony. Jsteśmy w stanie poczuć rzęsę, która zawinęła się do środka naszego  oka, ale nie poczujemy w sobie źródła stresu czy poddenerwowania. Żyjemy więc z dnia na dzień i grzebiemy w myślach problem, bo nie mamy pomyslu jak go rozwiązać. W pewnym momencie może się okazać, że utknęłiśmy w gównie po uszy, bo nie podjęcie decyzji w odpowiednim czasie, równało się podjęciu najgorszej z możliwych decyzji.

Dlaczego zwlekamy ? Każdy z wyborów kieruje nas na konkretną ścieżkę i jeśli nie mamy w życiu celu, to równie dobrze możemy chodzić w kółko, czy na ślepo. To bez znaczenia! Jeśli jednak wiemy czego chcemy, to robimy wszystko, żeby nasze decyzje były właściwe i kompatybilne z założeniami, które nami kierują. W tym celu potrzebujemy wejsć w głąb siebie i przez chwilę pozwolić sobię na kreatywną samotność. Pakuję torebkę i jestem gotowa.

Wychodzimy na spacer i wybieramy drogę. W uszach rozbrzmiewa nam konkretna playlista, bo ptrzecież musieliśmy się wcześniej jak najlepiej przygotować. Wychodzimy więc z domu i myślimy o tym, dokąd chcemy dotrzeć, bo przecież musimy wyznaczyć sobie cel. Czemu to jest takie istotne? Kiedy już wiesz po co wyszedłeś z domu, rozpatrujesz możliwości szlaków, które już znasz i starasz się je jakoś ze sobą powiązać, tak by być może znaleźć między nimi nowe przejście. Coś takiego, co urozmaiciłoby spacer i pozwoliło nam poznać nowe miejsca, takie, których w życiu jeszcze nie widzieliśmy.

Bardzo często w takich właśnie momentach pojawiają się w nas obawy odnośnie tego, co może się wydarzyć. Nauczeni strachem z dzieciństwa patrzymy wielkimi oczami w przyszłość, dostrzegając tam wyłącznie czychające na nas zło. W związku z tym, kiedy tylko natrafimy na jakąś przeszkodę, to panikujemy.

Kiedy wybierając w zimie znajomą ścieżkę w parku, poślizgniemy się na oblodzonej górce, to uświadamiamy sobie kwestie, których wcześniej nie wzięliśmy pod uwagę. Jeśli w tym momencie nie upadniemy na ziemię i nie roztrzaskamy sobie przy tym skroni o opobliską ławkę, czy śmietnik, to czeka na nas coś cudownego. Oszukując w parku śmierć, być może czegoś się nauczymy. Nastepnym razem, gdy będziemy planować trasę, weźmiemy pod uwagę warunki pogodowe, dzięki czemu unikniemy nie tylko głupiej śmierci, ale również problemu odmrożenia nóg.

Już spacerując wiedziałam, że będę musiała o tym napisać. Przebijałam się przez miasto wspominając to jak wyglądało latem, kiedy przechadzałam się jego uliczkami. Stanęłam na przejściu dla pieszych i czerwone światło sprawiło, że podniosłam oczy na rzekę rozciągającą się za wąskim pasem parku. Woda parowała, a jej mikrokropelki zamarzały unosząc się w powierzu bielą. Tafla wody, niczym płynny metal, odbijała światła świątecznego miasta. Tego zimowego wieczora odkryłam ponownie jak cudowny potrafi być świat. Światło zmieniło się i na fali zieleni przekroczyłam ulicę, aby przyciągnięta magią rzeki, móc przespacerować się jej brzegiem.

Zdałam sobię sprawę, że chociaż, jestem na tyle ” szalona ” , by spacerować w środku nocy zupełnie sama, to jednak cenię sobie swoje bezpieczeństwo. Świadczy o tym chociażby to prozaiczne przejście dla pieszych. Jeśli w życiu nauczymy się, że ocena zagrożenia powinna być jednym z aspektów, które bierzemy pod uwagę przy planowaniu ścieżki do celu, to osiągniemy kolejny poziom. Kierując się dobrem naszym i innych, wybieramy rozwiązania, może bardziej popularne, ale sparwdzone, i gwrantujące dotarcie do naszej destynacji w jednym, nieuszkodzonym kawałku.

Nie potrafiłam już zatrzymać swoich myśli. Patrząc na miasto poptrzez pryzmat muzyki, która rozbrzmiewała w moich uszach, doszłam do wniosku, że to czego słuchamy definiuje nasze postrzeganie świata. I odkopując w głowie letnie wspomnienia, zdałam sobie sprawę, że miejsca, które uważamy na nasze ulubione, to niekoniecznie te najpiękniejsze. To zazwyczaj jakaś ławka w parku, uliczka, plac, na którym spotkaliśmy kogoś wyjątkowego, kogoś na tyle istotnego, że jego wspomnienie czyni to miejsce szczególnym na mapie naszego umysłu.

Po chwili dotarło do mnie, że to emocje, które odczuwamy naznaczają miejsca piętnem niezwykłości, wiążąc nas z nimi na zawsze niewidzialnymi dla innych hologramami przeszłości. Uczymy się ponownie. Uczymy się doceniać momenty i ludzi, bo oba te aspekty życia są równie ulotne i niestałe. I pomimo tego, iż chciałabym, żeby chociaż wspomnienia mogły być wieczne, to niestety może przyjść taki moment, że po prostu zapomnimy o tym co było dla nas ważne.

W drodze powrotnej przekraczałam plac zabaw. Pod lampą majaczył cień mężczyzny. Przestraszyłam się i przyspieszyłam kroku. Gdy się nieco zbliżyłam, to w niepokojącym mnie kształcie dostrzegłam posąg, który mijam przecież praktycznie każdego dnia.

Czemu tak mnie to wystraszyło? Dlaczego nie pomyślałam logicznie i nie wykorzystałam wiedzy, którą już miałam? Tę samą drogę pokonywałam wcześniej w ciągu dnia, a wystarczyła zmiana światła, aby mój mózg spanikował i odebrał codzienny element jako niezidentyfikowane zagrożenie. Swoją drogą, jaki jebany artysta wymyśla, aby na placu zabaw, ustawić figurę mocno podejrzanego mężczyzny ?. Czy ma to być ostrzeżenie dla dzieci? Coś pod tytułem „UWAGA PEDOFIL”? Ten kawałek metalu, który zmroził moje serce na kilka dobrych sekund, uświadomił mi, że świat jest pełen złych ludzi, ale to nie znaczy, że przez nich mam się kiedykolwiek obawiać wyjść z domu. Po prostu dobrym zwyczajem jest posiadanie pod ręką gazu pieprzowego ( i tak zawsze robię ).

Wdrapywałam się na zbocze prowadzące do domu i wpatrując się w panoramę miasta rozciągającą się u podnóża, myślałam o tym, co zobaczyłam. Wszytsko to, czego doświadczyliśmy, mogłoby nigdy nie przyjść do naszej świadomości, jeśli po powrocie ze spaceru nie zadalibyśmy sobie tego prozaicznego pytania. Co nowego nas dziś spotkało i jak sobie z tym poradziliśmy ? Wydaje mi się, że jest taki moment, kiedy przychodzi oświecenie. Wykorzystując 4 żywioły, podgrzałam wodę, zalałam pachnące japonią liście zielonej herbaty i zaczęłam studzić napój, dmuchając na jego powierzchnię.

Jeśli w atmosferze świąt czujecie, że wasza głowa zaczyna powoli szaleć, to wybierzcie się na spacer. Może po powrocie do domu, kiedy z kubkiem w ręku wyjądujecie na kanapie, będziecie już wiedzieć, czego chcecie życzyć swoim bliskim, gdy niebawem spotkacie się przy wigilijnym stole.

Print Friendly
The following two tabs change content below.

masakraona

Ostatnie wpisy masakraona (zobacz wszystkie)

2 comments on “Spacer uczy życia

  1. Hmmmm ciekawie. Najpierw ja piszę o porno i Ty mi mówisz, że mamy podobne przemyślenia. A potem ja chcę napisać o nocnych spacerach….a Ty już to stworzyłaś:) Chociaż napiszę to w trochę innym tonie. Sam nie wiem jaki to będzie ton. Ale na pewno zaproszę gdy już ów wpis powstanie:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *