Tabletka na ból dupy

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Jeśli jesteście nieszczęsliwi, zapominacie o pierdołach, bądź też macie różne problemy natury intymnej, o których nie radziłabym rozmawiać ze znajomymi, to proszę dla własnego zdrowia psychicznego nie czytajcie dalej.

Obudziłam się po imprezie w mieszkaniu mojej przyjaciółki, a że odwykłam od spania w łóżku, to poranek zaskoczył mnie niebywałą świeżością i zrelaksowaniem. Mój kręgosłup sensualnie mruczał do mnie wyznania miłosne, mając po cichu nadzieję, że od tej pory wygoda łóżka będzie już obowiązującym standardem. Gdy już zdążyłam sie nacieszyć tym luksusem wypoczęcia, to wraz z nadejściem śniadania odpaliłyśmy telewizor.

Na ekranie pojawiła się szczęśliwa kobieta, rozświetlona blaskiem reflektorów, rozpływająca się z zachwytu nad nowym płynem do higieny intymnej, który odmienił jej życie. Za chwilę oczywiście padła setka pytań z nazwami łacińskimi bakterii i grzybów, które producent zarzuca, że mogę mieć i tak na wszelki wypadek powinnam się ich pozbyć. Przełknęłam kawałek kanapki z szynką i pomidorem, który akurat miałam w ustach i mało się nie porzygałam. Jakby tego było mało, następna reklama przedstawiła mi parę małżonków po czterdziestce uroczo rozmawiających o swoich wrzodach odbytu.

Zawiadamiam od razu, że jeśli mój przyszły partner po 20 latach związku uraczy mnie taką dyskusją, to stracę wiarę w ludzkość. Niby to są nasze normalne przypadłości, ale jednak wydaję mi się to dosyć prywatne, przynajmniej do tego stopnia, aby nie wchodzić w pikantne szczegóły przebytych infekcji i tym podobnych smaczków. Firmy farmaceutyczne są bardzo zadowolone ze wzrastającego poziomu tolerancji społecznej w zakresie rzeczy obleśnych i wykorzystując ten fakt, bombardują nas reklamami środków, które możemy sobie kupić bez recepty, jeśli tylko nasz niepokój zostanie należycie rozbudzony wizualizacjami drobnoustrojów pełzajacych po naszym ciele.

My Polacy uwielbiamy samodiagnoze. Jest szybka, mało żenująca i daje nam poczucie, że robimy coś z pogranicza medycyny i szmaństwa, co wpisuje się wybornie w nasze pogańskie korzenie. Dlatego też wraz z nadejściem świąt i nowego roku możemy usłyszeć w radiu reklamę pigułki, która pomoże naszej wątrobie strawić bigos. No na bank chodzi o bigos, bo to przecież on powoduje marskość wątroby…czyż nie ? Nie może przeciez chodzić o alkohol, bo w reklamie wypowiada się elegancka kobieta, która klasą i eurydycją prawdopodobnie ma dorównywać samej madame Kwaśniewskiej. Tak więc lecimy do apteki po kolejną pigułkę, której niezaprzeczalnie potrzebujemy, bo łatwiej nam coś połknąć, niż czegoś się wyrzec.

Jak już się nawpychaliśmy do upałdego, popiliśmy to solidnie, bo śledzik lubi pływać,  to teraz na ekranie pojawia się facet, który trzymając w ręku balony unosi się w powietrzu. Nie, wcale nie zwariowałam. Ten pan jest lotny, gdyż ma wzdęcia. I niestety, zginie marnie, gdy już dotrze tam, gdzie będzie miał za mało tlenu by oddychać. Jeśli nie chcecie podzielić jego losu, to musicie łyknąć kolejną pigułkę, najlepiej tą, którą reklamuje inna pani, ta z burzą blond loków i apetytem na golonkę (państwo wiedzą o czym ja mówię).
Jeśli jakimś cudem unikniecie wzdęcia, to grozi wam jeszcze, że ugrzęźniecie w pokoju hotelowym, nie mogąc bawić się z resztą waszych przyjaciół. Dlaczego ? Będąc w podróży, czy gdziekolwiek planujecie, dopadnie was biegunka! Częstotliwość reklam z rozwolnieniem w tle jest tak duża, jak ilość wypróżnień podczas przechodzenia przez tą przypadłość. Możnaby nawet odnieść wrażenie, że na dziesięć osób biegunkę mają cztery, a przecież tak nie jest, bo jadąc autobusem byśmy to przecież zauważyli. No więc, pomijając to wyolbrzymienie, już dziś lecimy do apteki po leki na biegunkę, gdyż gdy ta nam sie przydarzy, to możemy już nie zdążyć…

Gdy wieczorem zdarzy wam się natknąć w TV na pana rozpalającego ognisko, to nie dajcie się zwieźć! To nie jest reklama sprzętu kempingowego. Ten pan nam za chwilę postawi konar i zamknie się w namiocie wyczyniając cuda z lasencją, która kibicowała mu przy braniu tabletki na potencję. W godzinach nocnych spotkamy też uroczego faceta, pogodzonego z tym, że jego samochód jest do dupy i ciągle nawala, ale co tam.  Jak weźmie tabletkę to i samochód zawarczy z podniecenia.

I teraz moja ulubiona gałąź farmaceutyczna. Leki na pamięć i „dobry nastrój „. Kiedyś wystarczył notatnik, a dziś kiedy mamy telefony i komputery, w które spokojnie możemy wpisać każdą pierdołę, o której nie chcemy zapomnieć, to potrzebujemy jeszcze tabletki. Łykamy i możemy zapomnieć o sklerozie! Nasz wnuk już nigdy nie bedzie czekał na nas w przedszkolu roniąc łzy. Córka nie obrazi się, że nie przyszliśmy na występ w szkolnym przedstawieniu, a dziewczyna nas nie zostawi tylko dlatego, że po raz kolejny zapomnieliśmy o rocznicy. Wszystko dzięki jebanej tabletce.

Jeśli jakimś cudem, pomimo brania tych wszystkich proszków, nie czujemy się szczęśliwi, to uwaga ! Do krainy czarów, bajeczego optymizmu i świata pozbawionego stresu przenosi nas tabletka podana przez samego Morfeusza. I już to sobie wyobrażam. Idę do apteki i kupuję to magiczne gówno. Wracam do domu. Połykam. I co dalej ? No tak teraz już niezaprzeczalnie muszę być szczęśliwa, w końcu w aptece na te wszystkie cuda wydałam grubo ponad stówę. Mogłam pójść do kina, kupić wino, sukienkę na przecenie, albo cholera wie, co tam bym sobie chciała. Z siatką pełną leków, które polecili mi mili ludzie z telewizji i radia, zasuwam do domu, aby zgłębić ich sekret szczęścia i długowieczności, zamkniętej w kapsułkach z olejem z wątroby rekina i czymś tam z kryla. Co to kurwa jest kryl? I czy jak zjem krewetki to to nie to samo ?

Nieważne.
Ja wiem doskonale, że te wszystkie rzeczy się dzieją, ale powala mnie w jak łatwy sposób nadyma się je do rangi społecznej psychozy. Nie uważam, aby ktoś  powinien się  wstydzić którejkolwiek w tych przypadłości, ale niekoniecznie mi odpowiada anatomiczny przekrój odbytu serowany w porze śniadania. Jeśli facet ma problem z potencją, to niech idzie do lekarza. Faceci badają się tyle co wcale, a gdy pojawia się problem utrudniający normalne egzystowanie, to może przynajmniej to jest w stanie ich skłonić do wizyty kontrolnej, dzięki której dowiedzą się jakie jest źródło ich problemu. Co do nowości farmaceutycznych mam tylko taki pomysł, żeby stworzyć czopki na zwiększenie tolerancji i maść zagęszczającą zwoje mózgowe. A wam jakie zabawne propozyzje leków przychodzą do głowy ?

Print Friendly
The following two tabs change content below.

masakraona

Ostatnie wpisy masakraona (zobacz wszystkie)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *