W krzywym zwierciadle – Silna, niezależna kobieta

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Leżę z butelką wina na kanapie. Wokoło armagedon, jeźdźcy apokalipsy okrążają mnie na swoich mechanicznych koniach, zaklętych w kolorowe Ferrari. Chciałam być królową życia, a dziś czuję się jak błazen posdkakujący żałośnie przed zebraną przypadkowo gawiedzią. Może rozmiar 39 , a może 40 ? Tak… Rozpoczęłam karierę w sklepie z butami.

Dzień nie zaczął sie od zielonej herbaty, co więcej od miesiąca nie zaczyna sie od 4.30, gdyż mój materac niestety nie posiada pakietu all inclusive. Zamiast wypoczynku serwuje mi za to, coś totalnie odmiennego, masaż kijem baseballowym byłby prawopodobnie bardziej relaksujący, niż noc „przespana” na moim łóżku, w którym pękły dwie deski, a matrerac wykonany jest chyba z pianki marshmallow, co by mi życzyć codziennie słodkich snów.  Wstaję wraz z drapaniem kota o ścianę. Zwieszam się na obrazkach kotów w internecie i nagle szykuję się już do pracy. Krem zamiast na twarzy, ląduje na świeżo upranym swetrze. Niezaprzeczalnie szykuje się obłędny dzień. 

I oczywiście taki jest ! Mamy niedzielę, kolejny dzień wielkiej, letniej wyprzedaży. Tysiące ludzi przepłwają przez sklep w poszukiwaniu lepszej, tańszej, modniejszej, dziwniejszej pary butów. Ja im ją oczywiście podam. Podam im ją z uśmiechem na twarzy, bo ci ludzie sprawiają, że jestem tam potrzebna, że zarobię na mieszkanie, karmę dla kota i to wino pod wpływem którego zdecydowałam się zamieścić nowy wpis. Idę na magazyn. Jeszcze 3 godziny do przerwy. Czas płynie jak biały, skrystalizowany miód – praktycznie wcale. Na cyferblacie wskazówki obijają się, podczas gdy ja zapiedalam jak jebana mróweczka.  Może należy zwolnić? Olać panią w granatowej sukience, która ma zamiar przymierzyć  wszystkie modele japonek ? Whatever – czynię z tego słowa hasło dnia. Kiedy wybija przerwa, udaję się do Express Marche. Zadowolona konsumuje ryż z warzywami i podobno z czymnś, co ma być rybą. Cały ryż z kurkumą ląduje na sweterku. Cudownie! Teraz plamy kremu do twarzy mieszają się poetycko z kuchnią azjatycką! Co więcej klimatyzacja w sklepie siada… Tak …. Idealny moment na reorganizację magazynu! 

Eh… I kiedy spadasz z drabiny, rozwalasz wieżę misternie ułożonych pudeł, zalewasz kawę zimną wodą, czy też przynosisz niewłaściwy rozmiar buta, po tym jak wspinałaś się po aluminiowych półkach, które wpijały się w twoje dłonie bolesnym wspomnieniem jebanej sklerozy, to myślisz tylko o tym,że to wszytsko dzieje  się nie bez przyczyny.  Ludzie pracują jeszcze ciężej. Przed oczami mam chińskie fabryki, w których ludzie siedząc w jednej pozycji, przebierają sprawnie chińskimi paluszkami, nakurwiając produkcję absolutnie wszystkiego… Indyjskie piwnice, w których dzieci wyszywają koralikami materiały, dostając za to miskę ryżu… 

Wracam do domu. Kupuję jogurt. Odliczam pieniądze. Do koszyka wkładam wino i karmę dla kota. Chociaż jest mi ciężko, wszystko się wali, pieniądze przeciekają pomiędzy palcami, to nie płaczę. Silna, niezależna kobieta wraca do domu i przytula kota. Potem sprzątam mieszkanie i otwieram wino. To wszystko jest moje. Te 3 godziny do snu i 700 ml wina, kuweta do posprzątania, sterta prania, talerz w zlewie i dwa kieliszki. Jest coś, co nie ma swojej ceny, coś czego kupić się nie da  - szczęście. Otwieram wino i dzwonię do niego, tego jedynego faceta, którego głosu teraz potrzebuję. Wybieram numer i słyszę kaszel. Jak to jest ,że kiedy wszytsko się wali, to czujemy, jak stopy miękko zapadają się, unieruchamiając całe ciało?  Nie czuję dziś bezwładu. Na szczęście spadłam z drabiny i naciągnęlam mięsień w łydce. Dzięki temu ból przypomina mi o tym, że umiem chodzić, oraz że chodzenie to praca tak wielu bolących mięśni… 

Nieważne. Tak wiele rzeczy nie ma znaczenia. Otwieram wino, przytulam kota, słyszę głos mężczyzny, którego kocham i wiem, że jutro będzie kolejny ciężki dzień. Jeśli nie wezmę sprawy w swoje ręce, nie zaplanuję i nie zmienię swojej przyszłości, to tak już będzie zawsze. To, że jest ciężko tylko motywuje.  Może i skaczę po reagałach jak jebana, cyrkowa małpka, ale dwa budynki dalej toczy sie gorszy wyścig. Finansowe korporacje ptrzeżuwają ludzi obdarzonych niebywałą inteligencją i wiedzą. Wychodzę o 21, a w biurowcach ciagle palą się okna. Stres, który tkwi w każdej z tych osób, nigdy nie będzie moim udziałem. 

Czy w życiu silnej, niezależnej kobiety, jest czas na coś więcej niż kota? Oczywiście. Właściwy facet nigdy nie powie ci dosyć, nie rób tego, daj spokój, zwolnij… Pan Idealny uśmiechnie się, gdy tylko opowiesz mu co chcesz zrobić i pomoże w realizacji twojego celu. Wiedziałam, że prędzej czy później go znajdę, ale nie sądziłam, że pozwolę komuś na to, by mi pomagał. Jeśli zbyt długo byłyście same, to możecie mieć opory przed wpuszczeniem kogoś do swojego życia.

Warto jednak się przemóc i pozwolić facetowi na to , by objął was tym silnym ramieniem, które w dni takie jak ten, przynosi ukojenie. To, że komuś zależy na waszym uśmiechu, nie ujmuje wam nic z bycia niezależną. To nasze pomysły i działania czynią nas silnymi kobietami. Kiedy pod koniec dnia macie ochotę załamać ręce, paść zmęczone niczym worek kartofli, czy też strzelać do ludzi biegając z bronią maszynową po centrum handlowym, to wsztystko nie ma znaczenia, jeśli macie tę jedną parę zaufanych ramion, które mocno chwycą was po całym zabójczym dniu. Te ramiona porwą was w dziką podróż, przytrzymają podczas oksytocynowej ekstazy i otulą, gdy bęziecie chciały płakać z bezsilności. Bo kiedy pojawia się brodacz z kategori  mąż, to wszystko staje się jasne. Nigdy już nie zrezygnujecie z siebie.  Kocham swoją niezależność, nawet kiedy boli. Jutro obudzę się silniejsza i bardziej zdeterminowana do tego, by zbudować własny świat i biznes, który da mi nie tylko satysfakcję, ale również pozwoli planować czas tak, bym mogła go poświęcać ludziom, których kocham.

Print Friendly
The following two tabs change content below.

masakraona

Ostatnie wpisy masakraona (zobacz wszystkie)

3 comments on “W krzywym zwierciadle – Silna, niezależna kobieta

  1. Masz wielkie szczęście, że znalazłaś człowieka który daje Tobie tak ogromne wsparcie, siłę i podnosi do góry kiedy czujesz, że spadasz. Ja w dalszym ciągu czekam na taką osobę i mam nadzieję, że po tych wszystkich gnomach, trollach i innych dziwadłach znajdę swojego osobistego Shreka, do którego zawsze będę mogła zadzwonić. :D Świetny i działający na wyobraźnię wpis.
    Pozdrawiam,
    SimplyRedGirl.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *